Jak zarabiać na imprezach?

Zdarzyło mi się nie raz, że ludzie pytali mnie w jakim celu coś robię. Tak było w przypadku przewodniczącego samorządu w liceum, funkcji starosty na studiach, wolontariatu w Szlachetnej Paczce czy kilku innych bezpłatnych projektów. Nie zawsze umiałem odpowiedzieć wprost, ale zawsze coś pchało mnie w takim kierunku i to lubiłem. Pytali: „Po co to robisz, przecież to się nie opłaca? Masz dużo obowiązków, żadnej zapłaty, stracony czas, a i tak finalnie inni narzekają. Mało kto jest Ci w ogóle wdzięczny.” Więc po co to robię?

Bo uważam, że niektóre rzeczy warto robić, a niektóre się opłaca. I nie zawsze te, które się opłaca – warto, a te, które warto – opłaca się. Dziś wiem, że robiąc te pierwsze, zwrot z inwestycji przychodzi po czasie, nawet kilku czy kilkunastu latach. Patrząc wstecz możemy zauważyć schemat łączenia kropek. W obecnej chwili nie wiemy do czego nam się coś przyda, ale patrząc w przeszłość, widzimy konkretną drogę. Zachęcam wszystkich do bycia proaktywnym i do regularnego działania – nie tylko w pogoni za zyskiem. Finalnie i tak Wam się to opłaci. Jak mi się to opłaciło i jak połączyły się moje kropki opowiadam w artykule. Zapraszam do czytania.

Złożyłem fejsbukowe sto lat Tomkowi i życzyłem powodzenia w niedalekich wyborach na przewodniczącego samorządu konkurencyjnego liceum. Dostałem krótkie podziękowanie i informację, że jak wygra odezwie się z propozycją. Tak zaczęła się przygoda, która trwa już siódmy rok.

W rodzinnych Kielcach jest 10 liceów, z których dwa cieszą się największą popularnością i konkurują ze sobą. Złożyło się tak, że ja wygrałem wybory w II LO, a 2 tygodnie później tę samą funkcję w VI LO objął mój nowy znajomy, Tomek. Zaproponował, żebyśmy zrobili coś wspólnie, angażując nasze szkoły. Organizowaliśmy oddzielnie ogniska dla nowych uczniów, wyjazdy, eventy, flashmoby, święta szkolne i również imprezy klubowe. Współpracę mieliśmy znaleźć właśnie na ostatniej płaszczyźnie. Duży event, 2 szkoły, fajny klub – taka była propozycja.

„Ale po co? Przecież są półmetki dla poszczególnych klas, ludzie mają się gdzie bawić, to nie ma sensu. Do tego każdy z nas ma dużo roboty w samorządzie, swoje plany, po co jeszcze to dokładać?” – taka była moja pierwsza reakcja.

Zdawało mi się, że nie warto zajmować się tym, co już istnieje. To także błąd wielu z Was, niektórym wydaje się, że żeby robić biznes trzeba przygotować coś tak innowacyjnego, że nie istnieje nic podobnego. Niestety, albo i stety, trzeba zdać sobie sprawę, że wspaniałych wynalazców jest niewielu na całym świecie, a prawdopodobieństwo, że dołączymy do ich grona jest znikome. W dzisiejszych czasach innowacją jest modyfikacja czegoś co już istnieje, nawet o drobny szczegół. Pamiętaj jednak, że nadal nie musisz robić czegoś innowacyjnego – ludzie wykażą wdzięczność za zbudowanie produktu lub usługi, która będzie choć trochę lepsza lub równie dobra jak konkurencji.

biznes eventowy - pierwszy biznes

Wracając do historii – ostatecznie zdecydowałem się na zorganizowanie tej imprezy. Tak naprawdę okazało się, że mieliśmy mniej pracy niż się spodziewaliśmy. Założyliśmy wydarzenie na facebooku, plakat zrobił nam za darmo kolega, który trochę się znał na grafice, zaprosiliśmy znajomych i… dalej samo poszło. Impreza stała się popularna, wirusowość facebooka zadziałała. Słyszeliśmy tylko jak na korytarzach naszych liceów ludzie rozmawiali, nawzajem namawiając się na pójście na imprezę. W wyczekiwanym dniu na facebooku mieliśmy 700 osób biorących udział. Przyszliśmy do klubu godzinę przed startem i mieliśmy spore trudności, żeby przedostać się do drzwi. Czekała już kolejka na około 100 osób.

Po 2 godzinach od rozpoczęcia imprezy musieliśmy zamknąć drzwi i odmówić wstępu kolejnym 200 osobom. Przy 500 uczestnikach klub był pełny. Liczba z facebooka okazała się trafna. Jak się później nauczyliśmy, w 2012 roku był to dobrze odwzorowujący wskaźnik. W zasadzie do naszych obowiązków należało wpuszczanie ludzi i pilnowanie, żeby wszyscy się dobrze bawili. Dla siebie i swoich znajomych mieliśmy na wyłączność najlepsze loże i sporo kuponów do wykorzystania w barze – wszystko za darmo. Ludzie poklepywali nas po plecach, mówiąc, że zorganizowaliśmy super imprezę, a my jeszcze na tym zarobiliśmy. Nie mieliśmy pojęcia na jakich warunkach w ogóle możemy zarabiać, więc zgodziliśmy się bez negocjacji na warunki zaproponowane przez właściciela – dostaliśmy 50% kwoty biletów i musieliśmy opłacić DJa. Przed imprezą przeliczałem to kilka razy, ale jakoś nie wierzyłem w powodzenie i podchodziłem do tematu z dystansem. Finalnie okazało się lepiej niż w kalkulacjach. Zarobiliśmy na dwóch prawie 2000 zł. Za zabawianie się na fajnej imprezie, mając spore przywileje. Mając po 17 lat był to dla nas ogromny sukces, zarówno finansowy jak i organizacyjny.

Co było dalej?

Po sukcesie pierwszej imprezy zdecydowaliśmy się przekształcić ją w cykl. Po 5 imprezach stracił trochę na popularności, więc postanowiliśmy „wiedzieć kiedy ze sceny zejść”. Na szczęście nie trwało to długo, ponieważ podczas pracy nad wcześniejszymi 5 eventami sporo się nauczyliśmy, poznaliśmy osoby z branży i propozycje współpracy zaczęły pojawiać się same. Organizowaliśmy imprezy już nie tylko dla nastolatków, współpracowaliśmy z innymi organizatorami i różnymi klubami. Idąc na studia oczy nam się otworzyły jeszcze trochę szerzej. Żyjąc stale w jednym mieście dużą barierą (zwłaszcza psychiczną) są jego granice. Przeprowadzając się do Krakowa zauważyliśmy, że tu przecież też organizuje się imprezy. I wygląda to bardzo podobnie. A ludzi jest dużo więcej, do tego jesteśmy studentami, możemy nauczyć się organizować i promować wydarzenia w tej grupie docelowej. Znowu to, że działaliśmy wcześniej otworzyło nam drogę do współpracy z nowymi osobami. Przeprowadzając się do Krakowa 1 października, swoją pierwszą otrzęsinową imprezę studencką zorganizowaliśmy 10 października.

Przez kolejne lata powielaliśmy schemat i budowaliśmy efekt skali. W najlepszym momencie zorganizowaliśmy 10 imprez w 8 miastach w ciągu 2 tygodni. Zaprocentowało to pięciocyfrową kwotą zysku. Przez cały okres naszej działalności stworzyliśmy blisko 100 eventów. Wszystko to robiliśmy jednocześnie studiując dziennie i działając w innych projektach. Warto pamiętać, że jeżeli chcesz zarabiać – nie zawsze warto szukać pracy. Lepiej szukać pieniędzy, bo jak to powiedział Rockeffeler – kto pracuje przez cały dzień nie ma czasu na ich zarabianie.

Czy zorganizowałbym tyle imprez, jeśli na samym początku odmówiłbym wspólnikowi?

Nie.

Czy miałbym okazję do spróbowania organizacji imprezy, jeśli nie chciałoby mi się działać w samorządzie?

Również nie.

Ludzie dziwią się, gdzie są te wszystkie okazje do zarabiania pieniędzy, o których tyle się słyszy. Otóż znajdują się wszędzie. Magia polega na tym, że różni ludzie widzą różne okazje. Ale widzą je tylko ci, którzy działają, uczą się i doświadczają. To, że coś w pierwszej chwili nie wydaje Ci się atrakcyjne czy opłacalne nie powinno Cię zatrzymywać. Najłatwiej jest tym, którzy nie biorą się za nic, tylko ciągle narzekają. Problem zaczyna się później, bo jeśli na początku jest łatwo, to dalej zaczynają się tarapaty.

PS Z myślą o przedsiębiorczych osobach założyliśmy zamkniętą grupę na facebooku, na której jest już ponad 6000 ludzi z całej Polski. Służymy tam radą każdemu, kto chce rozwijać swój biznes i karierę – możesz dołączyć tutaj: LINK DO GRUPY

Bartosz

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Bartosz PinkowskiPatrycja Pieguska Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Patrycja Pieguska
Gość

Ciekawa historia… gratuluję:)

Bartosz Pinkowski
Gość
Bartosz Pinkowski

Dziękuję bardzo 🙂