Jak zarobiliśmy 4 tys. zł na kwiatach w wieku 18 lat?

Biznes Kwiatowy w wieku 18 lat, czyli jak w tydzień zarobiliśmy 4 tys. zł.

Pewnie wielu po zobaczeniu tytułu wyobraża sobie stragan i wykrzykujących kilka godzin dziennie nastoletnich sprzedawców. Od razu mówię – tak nie robiliśmy. Biorąc sobie do serca powszechnie znane stwierdzenie „pracuj mądrze, a nie ciężko” zrealizowaliśmy jeden z naszych pierwszych „większych” biznesów.

Będąc nastoletnimi chłopakami z niespełna 200-tysięcznego miasta nie stanowiliśmy wyjątków, że chcieliśmy mieć kasę, kupić sobie motocykle, laptopy, telefony, chodzić na imprezy, wydawać i ogólnie fajnie żyć. Perspektywa nie była jednak zbyt obiecująca, wiedząc że jedyną możliwością dla niepełnoletnich była praca w McDonaldzie lub przy zbieraniu truskawek.

Bardzo się cieszę, że wtedy zastanawialiśmy się co innego można zrobić i w jaki sposób zarobić. Dzięki wielu spotkaniom i gdybaniu nad różnorakimi pracami nieświadomie pobudzaliśmy swoją kreatywność. Większość pomysłów była do bani, ale wciąż próbowaliśmy, chcieliśmy działać i coś kombinować. Dodatkowo nie wstydziliśmy się, jak niektórzy twierdzą, że kwiatki to głupio sprzedawać. Po prostu szliśmy do przodu i robiliśmy swoje. Aż w końcu wpadliśmy na pomysł i naprawdę uwierzyliśmy, że zadziała. I zadziałał 🙂

Skąd pomysł na biznes kwiatowy?

Czy byliśmy nadzwyczajnie kreatywnymi ludźmi, wpadając na pomysł sprzedaży kwiatów w Dzień Kobiet? Tak naprawdę to wcale go nie wymyśliliśmy. Usłyszałem o tym pomyśle na jakimś blogu. Podczas jednego ze spotkań przy piwie, wspomniałem Bartkowi o pomyśle sprzedaży kwiatów na dzień kobiet, który akurat wypadał za parę dni. Wielokrotnie nasze przedsięwzięcia biznesowe miały swój początek właśnie przy takich luźnych rozmowach. Nie wiem dlaczego, ale wtedy nasza pomysłowość i śmiałość podejmowania decyzji była największa. Tym razem nie było inaczej.

Zastanawiała mnie jedna rzecz- skoro to taki dobry biznes to dlaczego tyle osób tego nie robi? Za cholerę nie mam pojęcia, ale może wytłumaczeniem będzie podejście innych osób do tego tematu. Umówmy się, sprzedaż kwiatuszków nie jest powodem do chwalenia dla 17-latka. Ludzie podchodzą do takich idei z przymrużeniem oka i nie biorą ich na poważnie. W przeciwieństwie do innych, nie zastanawiając się długo – postanowiliśmy przetestować pomysł.

Pojechałem w ciemno na giełdę kwiatową. Adres znalazłem w internecie. Nakupiłem tulipanów i poszedłem w miasto. Gdzie sprzedawałem? Tam gdzie ludzie przychodzili kupić kwiaty – oczywiście stałem jak cinkciarz pod kwiaciarniami. Zgarniałem wszystkich klientów, zanim zdążyli jeszcze przekroczyć drzwi. Moje kwiaty były nie przybrane i nie przycięte – ale towar i tak schodził. Facetom było wszystko jedno, kwiatek to kwiatek. Dawałem też dużo niższą cenę.

Po 2 godzinach miałem prawie wszystko sprzedane. Pierwszym razem nie wziąłem dużo towaru. Nie wiedziałem ile pójdzie kwiatków  i nie chciałem przeinwestować. Poza tym, nie miałem jeszcze prawa jazdy, więc pojechałem na giełdę autobusem. Tak czy siak, wyszedłem na plus. Zarobiłem pieniądze, a z pozostałego towaru  zafundowałem jeszcze kwiaty dziewczynom z mojej klasy. Wtedy sobie pomyślałem  – za rok trzeba coś z tym zrobić, ale już na większą skalę.

,,Profesjonalizacja” sprzedaży kwiatów na dzień kobiet

Rok później, mając już otwarte oczy i wyraźnie widząc potencjał w Dniu Kobiet i kwiatach postanowiliśmy spotkać się i przemyśleć strategię. Znowu luźne rozmowy przy piwie przekształcały się w pomysły i marzenia. Pewna myśl rozbudziła w nas najwięcej emocji i zapewniła natychmiastową chęć działania.

„Przecież na ulicy kwiatki to kupuje ten kto akurat przechodzi. I zawsze bierze maksymalnie 2 lub bukiet. Więc może lepiej byłoby sprzedać w jakiś sposób od razu większą ilość? Tylko kto tak naprawdę kupuje dużo kwiatów? Szkooooły!”

Pełniłem wtedy jedno ze „stanowisk”, które uważam, że w znaczący sposób mnie ukształtowało. Byłem przewodniczącym samorządu w swoim liceum. Początkowe pragnienie bycia zauważonym i „sławnym” wniosło w późniejszym czasie wiele lepszych wartości. To była pierwsza okazja do poczucia się jak dorosły, porozumiewania się z nauczycielami jak równy z równym.

Nie tylko mogłem komentować ich opinie, ale również wygłaszałem swoje, które często okazywały się dobre dla szkoły. To w samorządzie pierwszy raz zarządzałem, czułem się liderem, przemawiałem publicznie, brałem odpowiedzialność za swoich ludzi i organizowałem duże eventy. I ta właśnie praca oraz doskonała znajomość funkcjonowania licealnej społeczności pomogła w realizacji biznesowego przedsięwzięcia.

Wymyśliliśmy, wraz z Julianem, że znajdziemy w każdej klasie, każdego liceum w naszym mieście jednego chłopaka i złożymy mu propozycję. Przeanalizowaliśmy jak to zazwyczaj działo się w naszych klasach. Około tydzień przed Dniem Kobiet robiliśmy zrzutkę z chłopakami i kupowaliśmy coś wspólnie dziewczynom. Najczęściej były to właśnie kwiaty. Zastanowiliśmy się jedynie dlaczego ludzie mają kupić u nas, a nie w kwiaciarni.

Zdecydowaliśmy, że zaoferujemy coś więcej. Przygotowaliśmy kompleksową usługę sprzedaży kwiatów wraz z dowozem pod szkołę o wybranej godzinie, gwarantując równocześnie konkurencyjne stawki. Dzięki temu klienci zaoszczędzili czas, ponieważ nie musieli dwukrotnie wybierać się do kwiaciarni – raz żeby złożyć zamówienie i wpłacić zaliczkę oraz drugi raz, aby odebrać towar. U nas wszyscy zamawiali przez internet.

Zebraliśmy zamówienia w ilości 1500 sztuk kwiatów ciętych. Ta liczba zrobiła na nas zrobiła ogromne wrażenie. Pożyczyłem auto od Mamy, Julian starą Skodę Felicie od Dziadka, a dodatkowo zatrudniliśmy kolegę ze szkoły jako trzeciego kuriera. Siódmego marca do późnych godzin nocnych planowaliśmy logistykę transportu, żeby wstać nazajutrz o 4:00 i jechać do hurtowni po kwiaty.

Podczas rozwożenia oczywiście nie uniknęliśmy pomyłek, ale ostatecznie poradziliśmy sobie ze wszystkimi problemami. Całe rozwożenie trwało od 7 do 10. Pomimo, że wcześniej włożyliśmy sporo pracy odczuwaliśmy, że w 3 godziny zarobiliśmy te wszystkie pieniądze. I właśnie po tych 3 godzinach nadeszło to co młodzi przedsiębiorcy lubią najbardziej. Liczenie pieniędzy po dobrze wykonanej robocie.

Ostatecznie zarobiliśmy około 4 tysiące złotych. Taki wynik osiągnęliśmy po opłaceniu kosztów towaru i wszystkich osób nam pomagających. Zawsze dobrze płaciliśmy takim ludziom, w końcu biznesu w pojedynkę się nie zbuduje. Z perspektywy czasu wiemy, że mnóstwo spraw mogliśmy wykonać lepiej, szybciej, efektywniej. Biorąc jednak pod uwagę ówczesną wiedzę i doświadczenie z dumą opowiadamy o naszym przedsięwzięciu.

Sprzedaż kwiatów – kolejne miasta

W kolejnych latach dołączył do nas Michał – trzeci wspólnik. Dzięki jego kontaktom, udało nam się nawiązać współpracę z nowymi dostawcami i florystkami. Zatrudnialiśmy już wtedy menedżerów, co odciążyło nas i pozwoliło skupić się na rozwoju biznesu. Nie było to łatwe. Spędziliśmy dużo czasu w autobusach i pociągach – zrobiliśmy setki kilometrów. Nie mieliśmy wtedy floty samochodów.

Po 3 latach nasza sieć dystrybucji obejmowała już 3 miasta – Kraków, Katowice i Kielce. Jak to w życiu bywa – na początku było najciężej. Jak widzicie nic nie dzieje się z dnia na dzień. Żeby dojść do czegoś takiego, potrzebowaliśmy czasu i więcej niż jednej próby. Później jest już z górki. Wiesz co idzie, gdzie i w jakich ilościach. Przez te parę lat zdobyliśmy doświadczenie i nauczyliśmy się automatyzować działania. Teraz wystarcza nam parokrotnie mniej czasu, aby wszystko ogarnąć. Pomysł nadal się sprawdza  – realizujemy go sezonowo i cały czas przynosi nam dochody.

Pomysł na sprzedaż kwiatów – Biznes kwiatowy od A do Z

Pomysł jest, czas na wykonanie. Dwa najważniejsze elementy, bez których nie zrealizujesz tego biznesu to produkt i sprzedaż. Jeżeli któryś z nich kuleje – nic nie zarobisz.

Gdzie kupić kwiaty?

Gdzie kupić kwiaty na dzień kobiet

Oferta będzie miała sens dla Klientów, kiedy Twoje ceny nie przekroczą średnich cen w kwiaciarniach. Trzeba więc rozwiązać pierwszy problem – skąd wziąć produkt w niskiej cenie. My rozwiązaliśmy to dość prosto – zorientowaliśmy się, gdzie zaopatrują się kwiaciarnie. W przypadku małych punktów sprowadza się to najczęściej do giełdy kwiatowej lub hurtowni, które znajdziesz w każdym większym mieście. Duże sieci kupują kwiaty od producentów, np. tulipany z Polski, a róże z Holandii. Nie ma co się oszukiwać, biorąc pod uwagę ten projekt należysz do tych mniejszych, więc zdecydowanie lepiej po prostu znaleźć giełdę kwiatową.

Kwiaty są produktami krótkotrwałymi, dlatego im krócej przebywają u Ciebie tym lepiej. Dobrze trochę się doedukować w kwestii warunków ich przechowywania, czasu, przez który mogą być bez wody itp. Preferencje zależą od gatunku kwiatów, wbrew pozorom czasami lepiej, gdy nie są długo w wodzie, ale przebywają w chłodnym pomieszczeniu. Wtedy kwiaty się nie rozwijają i można je trzymać dłużej. Najlepiej jakbyś kupił je 8. marca, jednak wiąże się z tym jeden problem – na giełdzie dostaniesz jedynie surowy produkt, nie przystrojony. A z doświadczenia muszę Ci powiedzieć, że klienci takich produktów dostawać nie chcą.

Jak przystroić kwiaty do sprzedaży?

Przystrojenie możesz załatwić na kilka sposobów:

  • Kupić różne dodatki i samemu się tym zająć.
  • Załatwić miejsce i zatrudnić kilka osób, żeby się tym zajęły.
  • Podjąć współpracę z kwiaciarnią, która przystroi Twoje kwiaty za określoną stawkę.

Podczas naszej przygody z tym biznesem przetestowaliśmy wszystkie te 3 sposoby i wyciągnęliśmy wnioski. Najwięcej czasu poświęcisz i jednocześnie najwięcej pieniędzy zaoszczędzisz zajmując się tym samemu. Na krótką metę może to się opłacić, jednak w budowaniu biznesu nie chodzi o to, żeby się zaharować, ale sprawnie zarządzać pracą innych osób. Zdecydowanie bardziej opłaci Ci poświęcić czas na zdobycie większej ilości klientów, niż na przygotowanie produktu. Dodatkowo, jeśli nie jesteś artystyczną duszą, nie przyjdzie Ci to szybko i łatwo, a kwiaty trochę będą się różnić od tych kwiaciarnianych.

Najlepszy jakościowo produkt otrzymasz współpracując z kwiaciarnią lub florystami. Przystrojenie kwiatka czy stworzenie bukietu nie jest jakąś wybitnie skomplikowaną sprawą, jednak widać różnicę kiedy zajmuje się tym specjalista. Warto poszukać kogoś takiego i zlecić wykonanie produktu. Masz wtedy wolną głowę i możesz zająć się tym co zapewni większe zyski. Jeżeli nie znajdziesz zleceniobiorcy możesz po prostu kogoś zatrudnić, ale będzie wiązało się to z poświęceniem znacznie większej ilości czasu i możliwe, że pieniędzy.

Jeśli chodzi o nas – współpracujemy od kilku lat z Panią Ewą, właścicielką kwiaciarni, z którą mamy ustaloną stawkę za przystrojenie pojedynczego kwiatka. Znamy się dłuższą chwilę i mamy do siebie zaufanie, więc aktualnie współpraca przebiega bardzo sprawnie. Informujemy o szacunkowej ilości, dowozimy kwiaty i mamy pewność, że wczesnym rankiem 8. marca odbierzemy dokładnie to, czego potrzebujemy. Żeby zawiązać taką współpracę musieliśmy obdzwonić mnóstwo kwiaciarni. Wcale nie było to proste znaleźć opłacalną cenowo ofertę. Jednak raz wykonana ta praca zapewnia, że “jesteś ustawiony” na parę lat.

Mieliśmy również epizod z wynajmem pomieszczenia i zatrudnianiem koleżanek. Generalnie było OK, ale od samego początku musieliśmy poświęcić wiele godzin na załatwienie tego wszystkiego, a później dopilnowanie, żeby wyszło tak jak trzeba. Jeżeli myślisz na poważnie o tym projekcie i planujesz sprzedać kilkaset – kilka tysięcy kwiatów, zdecydowanie polecam współpracę ze specjalistą.

Schemat sprzedaży kwiatów na Dzień Kobiet 

schemat sprzedaży kwiatów na dzień kobiet

Model sprzedaży, który proponujemy polega na realizacji wcześniej złożonych zamówień. Żeby go sfinalizować konieczne jest znalezienie klientów, którzy złożą te zamówienia. W tym przypadku najlepiej zdefiniować klienta jako chłopaków w poszczególnej klasie – to oni kupują prezenty koleżankom z klasy. Oczywiście nie każdy z panów będzie kupował po jednym kwiatku, tylko zazwyczaj całością zajmuje się jedna zorganizowana osoba. Konieczne jest dotarcie do decyzyjnych osób, złożenie im oferty i przekonanie do niej.

Jak znaleźć sprzedawców?

Nie polecam zajmować się tym samemu. Warto zatrudnić sprzedawcę, tzw. Menedżera Szkoły. Ale na temat sprzedawców za chwilę, najpierw trzeba wybrać szkoły, do których będziesz kierował swoją ofertę. Jeśli chcesz trzymać się zasady Pareto i wybrać 20% szkół, które dadzą 80% efektu – odrzuć podstawówki, gimnazja, zawodówki i technika. Skup się na liceach i przede wszystkim wybierz te, gdzie jest najwięcej dziewczyn i jest naukowo najwyższy poziom. Z naszych kilkuletnich doświadczeń wynika, że w takich szkołach po prostu sprzedaje się najwięcej.

Mając gotową listę szkół (możesz oprzeć się np. o Ranking Perspektyw w Twoim województwie) trzeba zdobyć kluczowych partnerów, czyli sprzedawców. Nazywajmy ich Menedżerami Szkoły. Poszukujemy jednej osoby, najlepiej chłopaka, w każdej szkole. Musi to być osoba dobrze zorganizowana, mieć sporo znajomych w swojej szkole i chcieć zarobić. Budując biznes kwiatowy w swoim mieście możesz dotrzeć do takich osób przez własnych znajomych. Jak zapytasz większą liczbę znajomych na pewno w końcu kogoś znajdziesz. Poza osobami z polecenia polecam współpracę z członkami Samorządu Szkolnego. W większości przypadków są to bardzo konkretni ludzie.

Mając odnalezionych potencjalnych Menedżerów Szkół i załatwione do nich kontakty telefoniczne / fejsbukowe należy umówić się na spotkanie. Przedstawiasz całą ofertę i przekazujesz materiały, w których opisałeś zadania, ceny i terminy. Rekrutując taką osobę my oferujemy stałą stawkę prowizyjną za każdego sprzedanego kwiatka. Polecam Tobie również rozwiązać to w taki sposób. Obowiązkiem Menedżera Szkoły jest kontakt z przedstawicielami wszystkich klas w jego szkole. Przedstawia ofertę, która polega na stworzeniu ogólnoszkolnego zamówienia. Dla chłopaków w klasie to korzystna sprawa – ceny są podobne jak w kwiaciarni, a nie muszą zajmować się chodzeniem tam, składaniem zamówień i ich odbieraniem. Robią zrzutkę klasową i przekazują pieniądze Menedżerowi Szkoły, a kwiaty przyjeżdżają do szkoły rano w Dzień Kobiet.

Praca Menedżera Szkoły to sytuacja win-win. On nie ma dużego problemu ze znalezieniem ludzi w klasach, bo to po prostu jego znajomi. Zarabia pieniądze, a znajomi jeszcze mu za to dziękują. Dla Ciebie byłoby czasochłonne, żeby odnaleźć wszystkich, a co więcej – wiele osób by Ci nie zaufało. Realizując ten projekt po raz pierwszy byliśmy jeszcze w liceum i sami szukaliśmy ludzi we wszystkich klasach. Sprzedaliśmy sporo kwiatów, ale tylko w naszych szkołach, bo tutaj ludzie nas znali. W innych szkołach wynik był mizerny. Zatrudniając Menedżerów Szkół możesz liczyć na większe i równomierne zamówienia.

Mając zaangażowanych Menedżerów Szkół pamiętaj, żeby sprawdzać ich pracę i im pomagać. To, że raz powiedziałeś im co mają robić, nie znaczy, że od razu się tym zajmą. Ty jesteś odpowiedzialny za swój projekt i ludzi. Wyznacz im cel, terminy i rób wszystko, żeby je zrealizować. Zbierz zamówienia na kilka dni przed 8 marca, żeby wiedzieć ile kupić i przygotować kwiatów. Termin rozliczenia pieniędzy zależy od Ciebie. My regularnie braliśmy zaliczki, żeby mieć pewność, że nikt nas nie oszuka. Po kilku latach postanowiliśmy dać większy kredyt zaufania i odbieraliśmy pieniądze po prostu podczas dostarczania produktu.

Jak dostarczać kwiaty?

Ostatnim elementem jest ustalenie logistyki dostarczenia kwiatów. Umów się, że całość zamówienia przekazujesz na ręce Menedżera Szkoły i to on jest odpowiedzialny za jego podział między klasami. Jeżeli nie masz dużej sprzedaży zamówienia możesz rozwieźć sam. Przy większych ilościach polecam zatrudnić kilku kierowców. U nas zawsze byli potrzebni, bo wiele szkół chciało odbiór na tę samą godzinę. Kierowcom płaciliśmy oczywiście stałą stawkę. Staraliśmy się, żeby były to zaufane osoby, ponieważ powierzyliśmy im również odbiór pieniędzy.

Legalność biznesu – czy muszę rejestrować firmę, jeśli chcę sprzedać kwiaty na Dzień Kobiet?

Temat, który wzbudza najwięcej kontrowersji i oczywiście pobudza do dyskusji wszystkich znawców i specjalistów. Wiele osób pyta kiedy należy zarejestrować jednoosobową działalność gospodarczą. Już to wyjaśniam. Zacznijmy od tego czym jest działalność gospodarcza – jak wskazuje ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, a także ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych, działalność należy zarejestrować w momencie, kiedy działalność zarobkowa bez względu na jej rezultat, funkcjonuje w sposób zorganizowany i ciągły.

O zorganizowaniu działalności można mówić, gdy prowadzenie jej wymaga pewnego wysiłku organizacyjnego. Przykładowo, zorganizowanie przejawia się w utworzeniu strony internetowej, zapewnieniu lokalu dla prowadzenia działalności, zatrudnieniu pracowników itd. Natomiast ciągłe prowadzenie działalności oznacza wykonanie szeregu czynności w sposób regularny. Może to być nawet sprzedaż raz na kwartał, bądź raz w roku kiedy jest sezon.

Ustawodawca wychodzi z założenia, że jeśli zrobisz coś raz, bądź bardzo rzadko i nieregularnie, nie w sposób ciągły i zorganizowany to możesz nie rejestrować działalności (tylko spisać np. umowę o dzieło / kupna sprzedaży). Jeśli pierwszy raz będziesz organizować taką akcję i nie planujesz sprzedawać kwiatów co miesiąc, to spokojnie nie musisz rejestrować firmy. Potwierdziliśmy to również u Księgowego.

Czy będę musiał zapłacić podatek dochodowy?

Taki przychód będzie nietypowy i trudno zaliczyć go do standardowych źródeł dochodów jak np. praca etatowa czy umowy zlecenie. Mimo wszystko powinieneś wykazać taki przychód w rocznej deklaracji PIT jako “przychody z innych źródeł”. Do tej kategorii zaliczamy m.in. przychody takie jak alimenty, stypendia, dopłaty, nagrody, zasiłki pieniężne z ubezpieczenia społecznego czy właśnie przychody nie znajdujące pokrycia w ujawnionych źródłach.

Podsumowanie

Sprzedaż kwiatów na Dzień Kobiet to teoretycznie prosty biznes, ale jeśli chcemy robić go na większą skalę, to oczywiście trzeba podejść do tego poważnie i jak widać wszystko dokładnie rozplanować. Opracowanie całego know-how zajęło nam kilka lat.

„W naszym kraju nic się nie da zrobić” – nie chcemy już więcej słyszeć takich stwierdzeń. Podatki, ZUS, skarbówka – jeśli ktoś bardzo chce robić biznes, nie będzie to wielką przeszkodą. Kiedy spotkasz kogoś, kto Ci mówi, że w Polsce trudno jest robić biznes – odeślij go proszę do tego artykułu.


Wiele osób pisze do nas z pytaniem od czego zacząć, jaką firmę otworzyć i skąd wziąć pomysł.

Ponieważ my nigdy nie mieliśmy z tym problemu (mamy aż za dużo pomysłów i wszystkich nie zrealizujemy), postanowiliśmy stworzyć wielki spis zawierający 97 POMYSŁÓW NA BIZNES.

Są to pomysły, które spokojnie nadają się na pierwszą firmę i w większości nie wymagają dużych nakładów inwestycyjnych. Niektóre z nich sami mieliśmy przyjemność realizować, a część wisiała na naszych listach i czekała na realizację w przyszłości.

Być może Ty z któregoś skorzystasz? 

Odbierz BEZPŁATNIE ebook 97 Pomysłów na Biznes klikając TUTAJ.

PS: Skutkiem ubocznym tej lektury będzie pobudzenie Twojego myślenia.

Sprzedaż kwiatów na dzień kobiet

Pozdrawiam
Bartosz

Poprzedni artykułBiznes Vendingowy w Wieku 20 Lat – Historia Oparta na Faktach
Następny artykułStartup Weekend – Czym Jest i Jak Wygrać Konkurs Dla Startupów? – Moja Historia
Avatar
W drugiej klasie liceum założyłem swoją pierwszą firmę B&J. Sprzedawaliśmy koszulki z logiem szkoły dla uczniów kieleckich liceów. Firma po kilku miesiącach się rozwiązała, ale pozostała inicjatywa do nowych przedsięwzięć. W kolejnych 5 latach brałem udział w kilkunastu projektach: od bycia przewodniczącym samorządu szkolnego, przez sprzedaż hurtową kwiatów, budowanie systemu marketingowego szkoły jazdy, stworzenie bloga BogatyStudent.pl po organizację imprez w klubach muzycznych. We wszystkich projektach kluczową rolę pełnił marketing, którym dzisiaj zajmuję się zawodowo. Działalność w klubach muzycznych rozwinęła się do tego stopnia, że wraz ze wspólnikiem Tomkiem, założyliśmy agencję eventową Drugi Termin Sp. z o.o., która organizuje kilkadziesiąt imprez studenckich rocznie. W 2018 roku wraz z autorami bloga Julianem i Dawidem otworzyliśmy agencję social media Coconut Agency. W firmie zajmuję się zarządzaniem działem realizacji oraz działem finansowo-administracyjnym. Bogatym Studentem w zasadzie już nie jestem, bo studia skończyłem 🙂 Studiowałem Energetykę na AGH i podyplomowy kierunek Social Media Manager na WSEI. Interesuję się tematami rozwoju biznesu i przedsiębiorczości, marketingu internetowego oraz nowoczesnych rozwiązań na rynku Odnawialnych Źródeł Energii i elektromobilności.

4 KOMENTARZE

  1. ja boję się o to, że jeżeli stanę przy kwiaciarni, właściciel kwiaciarni może zadzwonić po policję i możemy mieć wtedy kłopoty, ponieważ nie robimy przecież tego legalnie. Nawet założenie firmy, wynajęcie miejsca do sprzedaży jest sporym utrudnieniem dla 18-latka, a jeżeli od naszego zarobku od razu odejmę 1/4 moich zysków to już jest mniej kolorowo.

  2. A propo tego co napisaliście „W naszym kraju nic się nie da zrobić” – nie chcemy już więcej słyszeć takich stwierdzeń. Podatki, ZUS, skarbówka”… czy wtedy, gdy sprzedawaliście kwiaty dla szkół (biznes kwiatowy) wstawialiście paragony/faktury VAT i odprowadzaliście podatki? zapewne – nie. A to właśnie one razem z ZUS-em wynoszącym aktualnie 1316 zł zabijają mały biznes i sprawiają, że coś jest mało rentowne dla małego przedsiębiorcy. Zobaczcie ile musicie sprzedać po niskiej marży (bo duża nie pozwoli na powiększanie ilości klientów), aby zarobić na koszty? a gdzie tu z tego „odpowiedni” zysk 🙂

  3. Jako osoba związaną z hurtownią kwiatów (którą pozwolę sobie zareklamować:D) to jestem pod wrażeniem tego interesu. Zawsze zastanawiałem się w latach młodzieńczych jaki biznes rozpocząć… i na tym się kończyło. Teraz widzę, że ważniejsze jest po prostu, by zacząć działać. Powodzenia!

    mini-reklama: https://www.terjansklep.com.pl/

    Pozdrawiam:D

  4. Witam,
    Od prawie trzech lat prowadzę kwiaciarnię i czytając fragment artykułu, który poniżej zacytuję nasuwa mi się tylko myśl o nieuczciwej konkurencji, a nie o wyjątkowej kreatywności, czy przedsiębiorczości autora artykułu. Kwiaciarnia to biznes bardzo związany z sezonowością, a takie dni jak 8 marca, walentynki, czy Dzień Nauczyciela pozwalają na zachowanie odpowiedniej sprzedaży w skali roku, oczywiście uwzględniając jeszcze inne święta i okazje. Prowadząc taki biznes na stałe opłacam każdego miesiąca ZUS, podatki, najem lokalu etc. Odczuwalne w miastach jest również zmaganie się nie tylko z konkurencją, w postaci innych kwiaciarni, ale także z sieciówkami, w których ceny sprzedaży zdarzają się również niższe, niż te po których zakupujemy towar w hurtowni. Sposób zdobywania klientów, który opisujecie jak dla mnie, bardzo łagodnie mówiąc jest po prostu nieuczciwy.
    „Gdzie sprzedawałem? Tam gdzie ludzie przychodzili kupić kwiaty – oczywiście stałem jak cinkciarz pod kwiaciarniami. Zgarniałem wszystkich klientów, zanim zdążyli jeszcze przekroczyć drzwi”
    Pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here