Kiedy-nie-zakladac-wlasnej-firmy

Lubię piec ciasteczka owsiane – czy powinienem robić z tego biznes?

Jest to oczywiście jeden z argumentów na TAK.  Jest też jedno ALE.

Dużym plusem będzie zamiłowanie do wybranego tematu. Nie musisz go kochać, ale jeśli nienawidzisz sprzątać to daruj sobie firmę świadczącą takie usługi. Nawet jeśli będziesz zatrudniać pracowników i tak na pewno spotka Cię sytuacja w której ,,ubrudzisz sobie ręce”, szczególnie na początkowym etapie.

Niemniej jednak strzelam, że samo pieczenie ciastek to będzie 15% wszystkich czynności, które musisz robić jako przedsiębiorca. Przecież poza produkcją musisz jeszcze dbać o sprawy administracyjne, szukać klientów, zajmować się logistyką dostaw, zatrudniać i kontrolować pracowników, ogarnąć cały marketing oraz pilnować spraw urzędowych i prawno-księgowych. Okazuje się, że owszem fajnie jest robić ciasteczka, ale nowe obowiązki już nie są takie super. W rezultacie jesteś nieszczęśliwa i sfrustrowana.

Oczywiście w niektórych branżach jest możliwe uniknięcie wielu z tych obowiązków – np. jeśli chcesz być fotografem freelancerem to faktycznie nie musisz martwić się o dostawy, pracowników itp. Ale jeśli chcesz coś produkować, to wyżej wymienione ,,przyjemności” Cię nie ominą.

,,Zamknięte na czas ferii…”

Biznes w formie samozatrudnienia bardzo często staje się budowaniem domu na glinianych nogach, który zawala się na głowę w najmniej spodziewanej chwili. Pracujący na etacie, którzy mają szefa są w lepszym położeniu. Samozatrudniony we własnym, jednoosobowym biznesie jest niewolnikiem swoich klientów, urzędów, dostawców i pracowników. Pracownik etatowy może mieć wszystko w dupie. Jest chory i bierze zwolnienie, co mnie obchodzą jakieś zamówienia, niech szef sobie znajdzie zastępstwo. Taka osoba ciągle dostaje wypłatę, ale właściciel małego biznesu już nie. Gdy samozatrudniona osoba np. złamie nogę, to traci źródło dochodu. Programiści i inni, którzy mogą pracować zdalnie jeszcze sobie jakoś poradzą. Większość niestety będzie uziemiona.

Kartki na drzwiach piekarni czy sklepu pod tytułem ,,zamknięte z powodu urlopu” są właśnie potwierdzeniem, że jeśli zabraknie jednej, powtarzam, tylko jednej osoby-właściciela, to biznes nie działa. A klient odbija się od drzwi. No chciałem w zeszłym tygodniu kupić chleb i cholera odbiłem się od takiej kartki na drzwiach. I tym samym sposobem firma traci dużą cześć obrotu, a jeśli pójdę do innej piekarni i będzie mi smakował chleb to może i na zawsze stracą klienta. Klienta nie obchodzi Twój urlop, choroba, ani wypadek żony. Ktoś idzie na ślub, musi mieć włosy obcięte i nie obchodzą go problemy żołądkowe fryzjerki.

Według mnie biznes powinien się rozwijać, a przedsiębiorca dążyć od stanu właściciela-menedżera do właściciela-nadzorcy, który bezpośrednio nie jest związany z bieżącym procesem zarządzania firmą. Żeby tak było, to podstawowym warunkiem jest wystarczająco wysoki przychód i skala biznesu, aby można było utrzymać całą strukturę organizacyjną, razem z zarządem, który potrafi samodzielnie planować, zarządzać i rozwijać przedsiębiorstwo. Nie jest to oczywiście łatwe.  Według danych PARP, 96% wszystkich przedsiębiorstw w Polsce stanowiły mikroprzedsiębiorstwa, czyli firmy zatrudniające mniej niż 10 osób.[1]

Po co chcesz zakładać firmę?

Jeśli tylko lubisz robić makijaż, dobrą kawę lub szyć na drutach to zadaj sobie pytanie po co w ogóle zakładać biznes? Jeśli nie chcesz robić czegoś na większą skalę i męczyć się z urzędami, klientami  i pracownikami to nie otwieraj biznesu. Może lepszym wyjściem będzie pozostanie na etacie. Nie oznacza to wcale mniejszych pieniędzy. Poza tym, masz czystą głowę po godzinie 15-stej i będziesz szczęśliwszą osobą. Wielu przedsiębiorców powoli dłubie swój biznes, który idzie jak po grudzie. Jakby policzyć cały czas pracy i dodać wszystkie uciążliwości to okazuje się, że zamknięcie firmy jest lepszym wyjściem.

Nie chcę być czarnowidzem i nie lubię znajdowania problemów tam gdzie ich nie ma. Niemniej jednak potrzebne jest realne spojrzenie na sytuację i uznanie pewnych negatywnych aspektów rzeczywistości. Dla własnego dobra, aby uniknąć rozczarowania. W ostatnich latach jest boom na bycie przedsiębiorcą, biznesmenem, człowiekiem sukcesu, milionerem i startupowcem. W pewnych kręgach można spotkać się z patrzeniem z góry na ludzi, którzy wybrali inną drogę niż założenie własnej firmy. Wydaje mi się, że jest to nic innego jak moda. Ludziom przedstawia się pewien obraz – jeśli będziesz przedsiębiorcą, to będziesz jeździł bentleyem i latał prywatnym odrzutowcem.

Własna firma, a luksusowe życie…

Z moich obserwacji wynika, że najbardziej utalentowani przedsiębiorcy wcale nie mają takiego stylu życia. Nasi biznesmeni w większości samodzielnie doszli do swojej pozycji i pamiętają jak to jest nic nie mieć. Daleko im do szastania pieniędzmi na fanaberie i zapełniania podziemnych garaży kolekcją supersamochodów. Może są jeszcze niewystarczająco bogaci na tle swoich zachodnich kolegów? Nie wydaje mi się. Bogaci ludzie wiedzą, że zaoszczędzony milion = milion zainwestowany w przyszłości.

Jeśli chcesz mieć życie jak ,,milionerzy” to lepiej wybierz karierę celebryty, gwiazdy filmowej, piosenkarki albo sportowca. Mają fajny styl życia, tylko duża część z nich kończy z długami albo z życiem. Jakby najbogatsi ludzie mieli takie nawyki, to nie doszli by tam gdzie są teraz. Oni umieją liczyć. Oczywiście, że są wyjątki. Aby się o tym przekonać, wystarczyła mi wizyta w Dubaju. Szejkowie i rodziny królewskie, które nie muszą nawet ruszać się z nocnika, bo pole naftowe generuje im miesięcznie tyle petrodolarów, że nie nadążają z wydawaniem (choć w ostatnich latach niskie ceny ropy trochę im popsuły humor). Oprócz tego, możesz jeszcze wygrać w totolotka albo wyjść za mąż za jednego z synów szejka. Kończąc ten wywód jednym zdaniem – jest bardzo prawdopodobne, że jako przedsiębiorcę będzie Cię stać na wiele drogich rzeczy (apartament, Porsche i inne zachcianki). Jest też jeszcze bardziej prawdopodobne, że będziesz musiał  za to zapłacić cenę adekwatną do wielkości swoich celów ( taką czy inną walutą) i ,,trochę” się napracować zanim do tego dojdziesz.

Etat nie taki zły

Z tego powodu trochę inaczej patrzę na rodzinę i znajomych, która pracuje na etacie. Czasami fajną sprawą jest urlop, na którym nic Cię nie obchodzi. A wielu przedsiębiorców ma z tym niestety problem – ,,nie byłem na urlopie od 4 lat” – podobne stwierdzenia słyszę od różnych przedsiębiorców, z którymi mam przyjemność co jakiś czas rozmawiać.

Podsumowanie

Wniosek z tego taki, że trzeba dążyć do upragnionego stylu życia, ale najlepiej jest po prostu robić to co się lubi. Czy osiągniesz swoje cele, czy nie, to i tak wyjdziesz na tym dobrze, bo po drodze będziesz mieć przynajmniej fajne widoki. Wielu ludzi chce mieć łatwo. Żyją w ten sposób i ostatecznie mają ciężkie życie. Jak chcesz mieć naprawdę łatwo, to przyzwyczaj się, że czasem na początku musi być trochę pod górkę. Mam nadzieję, że nie zniechęciłem Cię do założenia własnej firmy. Uznałem, że spojrzenie z innej strony będzie przydatne i pozwoli lepiej przygotować się na przyszłość.

PS Z myślą o przedsiębiorczych studentach założyliśmy zamkniętą grupę na facebooku, na której jest już ponad 6500 osób. Służymy tam radą każdemu, kto chce rozwijać swój biznes i karierę. Dołącz do nas: LINK DO GRUPY

Julian

Te artykuły mogą Cię zainteresować:

Dodaj komentarz

avatar